Organizator:

Co będziemy jeść w 2026 roku? Kulinarna przyszłość z perspektywy biznesu.

Podziel się

Co dziś naprawdę przyciąga uwagę konsumentów i dlaczego nie chodzi już o jeden „modny” składnik? Jakie smaki i połączenia zaczynają działać na wyobraźnię, zmysły i emocje? I co sprawia, że niektóre produkty zostają z nami na dłużej, a inne znikają po jednym sezonie?

Rok 2026 w branży spożywczej nie przynosi jednej wielkiej rewolucji smaków. Przynosi coś znacznie trudniejszego - konieczność podejmowania precyzyjnych decyzji strategicznych w świecie nadmiaru bodźców, trendów i krótkich cykli uwagi konsumenta. Jedzenie przestaje być wyłącznie odpowiedzią na głód. Coraz częściej jest odpowiedzią na potrzebę komfortu, zdrowia, tożsamości i przyjemności jednocześnie.

Dla producentów i importerów żywności oznacza to jedno: w 2026 roku wygrywają nie ci, którzy „łapią każdy trend”, ale ci, którzy potrafią rozpoznać, które trendy są sygnałem długoterminowej zmiany, a które jedynie chwilowym szumem.

Smaki, składniki i kierunki, które będą kształtować rynek

Jednym z najmocniejszych kierunków nadchodzącego roku będzie zwrot ku jelitom, mikrobiocie i prebiotykom, ale w nowej, bardziej przystępnej formie. Po erze białka i błonnika konsumenci zaczynają rozumieć, że zdrowie nie polega na jednym „supermakroskładniku”, lecz na całym ekosystemie. Produkty bogate w naturalne prebiotyki, fermentowane składniki, kiszonki, zakwasy i tradycyjne metody utrwalania wracają na stoły, nie jako ciekawostka, lecz jako codzienność.

Równolegle coraz silniej wybrzmiewa smak umami, który w 2026 roku przestaje być egzotycznym pojęciem z kart restauracji fine dining. Umami staje się narzędziem technologii żywności: sposobem na pogłębienie smaku, ograniczenie dodatku cukru i soli oraz budowanie satysfakcjonujących produktów w segmencie premium i masowym jednocześnie. Grzyby, fermentowane pasty, drożdże, algi czy dojrzewające sery coraz częściej pełnią rolę „cichych bohaterów” receptur.

Co i jak będziemy jeść w 2026 roku?

Istotnym trendem jest również nowa definicja roślinności. Plant-based w 2026 roku nie jest już manifestem ani obietnicą zastąpienia mięsa. Jest raczej elastycznym podejściem do diety, w którym produkty roślinne funkcjonują obok zwierzęcych, często w formach hybrydowych. Konsument nie zawsze szuka ideologii, szuka smaku, tekstury, dobrych składów i uczciwej jakości.

Na tym tle wyraźnie odradza się także tradycja, ale nie jako nostalgiczny powrót do przeszłości. Lokalne receptury, regionalne składniki, dawne techniki przetwarzania i sezonowość stają się inspiracją dla nowoczesnych produktów. Tradycja zaczyna pełnić rolę kapitału zaufania, który można twórczo reinterpretować, łącząc go z nowoczesną technologią i designem.

Viral: kontrast smaków i umami jako nowa fala

Branża spożywcza nauczyła się już, że virale potrafią generować ogromne zainteresowanie i sprzedaż. Słony karmel, matcha czy czekolada dubajska udowodniły, że jeden wyrazisty smak może na kilkanaście miesięcy przejąć uwagę konsumentów i mediów społecznościowych.

Co dalej? W 2026 roku virale będą coraz częściej budowane wokół kontrastu i głębi, a nie prostego „efektu nowości”. Nasza prognoza to biała czekolada z pastą miso i sezamem - słodko-słona, aksamitna, z wyraźnym umami. Smak, który balansuje pomiędzy znanym a zaskakującym, łącząc komfort czekolady z fermentowaną, azjatycką nutą.

To produkt, który idealnie wpisuje się w logikę viralową: jest wystarczająco odważny, by wzbudzać emocje i dyskusje, a jednocześnie na tyle „oswojony”, by mieć potencjał dłuższego życia na półce. Właśnie takie virale, mniej krzykliwe, bardziej dopracowane, mogą w 2026 roku stać się realnym wsparciem strategii marki, a nie tylko chwilowym fajerwerkiem. A czy tak będzie? Będziemy uważnie obserwować rynek :)

Treść artykułu
Połączenie białej czekolady, pasty miso i sezamu - kolejny viralowy smak oczami naszej wyobraźni (i AI).

Jak wdrażać trendy w sposób biznesowo odpowiedzialny

Największym wyzwaniem dla producentów i importerów nie będzie brak pomysłów, lecz zarządzanie ich nadmiarem. Trendy kulinarne pojawiają się dziś szybciej niż cykle produkcyjne, dlatego strategia wdrażania nowości musi być wielowarstwowa.

Coraz więcej firm będzie świadomie rozdzielać swoje portfolio na stabilny core biznesowy oraz elastyczną przestrzeń innowacji. To właśnie w tej drugiej mogą pojawiać się edycje limitowane, produkty inspirowane viralami czy współprace z gastronomią. Taki model pozwala reagować na zmiany bez ryzyka rozmycia marki.

Równie istotne staje się inwestowanie w kompetencje, a nie tylko w produkty. Fermentacja, praca z umami, redukcja cukru bez utraty smaku czy reinterpretacja tradycyjnych receptur to know-how, które zostaje w organizacji na lata. Firmy, które w 2026 roku będą liderami, to te, które rozumieją proces, a nie tylko efekt końcowy na półce.

Nie można też pominąć roli narracji. Konsument coraz rzadziej kupuje sam produkt - kupuje historię, pochodzenie, intencję. Tradycja, lokalność, technologia czy inspiracje azjatyckie muszą być spójnie opowiedziane i osadzone w DNA marki. Bez tego nawet najlepszy trend pozostanie jedynie ciekawostką.

Przyszłość smaku spotyka się na Polagrze

Rok 2026 będzie należał do marek, które potrafią połączyć odwagę innowacji z szacunkiem dla tradycji, a krótkoterminową uwagę konsumenta z długofalowym planowaniem. Miejscem, w którym te dwa światy realnie się spotykają, są targi branżowe.

Polagra 2026, odbywająca się w dniach 23–25 września 2026 roku, to przestrzeń, gdzie trendy przestają być prognozą, a zaczynają być rozmową, decyzją i kontraktem. To tu producenci, importerzy i dystrybutorzy mogą zobaczyć, jak przyszłość smaku przekłada się na realne modele biznesowe.

Treść artykułu
Polagra 2025

Bo w branży spożywczej przyszłość zawsze zaczyna się od jednego pytania: co naprawdę będziemy jeść i dlaczego właśnie to?